Czasem lubię zastanawiać się nad tematem śmierci. Ostatnio trafiłem na stronę zakładu pogrzebowego w Krakowie. Mam tutaj na myśli stronę http://www.archaniol.com.pl/pogrzeby , która jest najczęściej wybierana. I ona skłoniła mnie do pewnych przemyśleń. Do tego jak w naszej kulturze traktujemy pogrzeby. Kraków i inne większe miasta być może nie pokazują tego jak podchodzimy do pogrzebów, jednak mimo to w tych miastach ludzie reagują na nie tak samo jak w mniejszych miejscowościach.

 

Smutny mężczyzna na pogrzebie w Krakowie z kwiatami
Smutny mężczyzna na pogrzebie w Krakowie

 

Dlaczego czujemy smutek?

Oczywiście straciliśmy kogoś bliskiego. To dla wielu osób wystarczający powód, by odczuwać żal i stratę na pogrzebie i po nim. Wiele osób twierdzi, że to oczywiste, normalne, naturalne. Jednak ja uważam, że jest to po prostu zakorzenione w naszej kulturze.

Większość pogrzebów w naszym kraju odbywa się w obrządku Katolickim. Większość Polaków, zarówno mieszkających w większych miastach jak Kraków jak i mniejszych miejscowościach to Katolicy (przynajmniej według statystyk). Dlaczego poruszam kwestię wiary? Ponieważ w kościele Katolickim jest pojęcie raju, do którego wierzymy, że trafiają zmarłe osoby, które były dobrymi ludźmi.

 

 


Skoro osoba bo śmierci trafiła do raju, to jest to dosyć duży powód, by odczuwać radość, w końcu:

  • nie musi męczyć się z życiem na Ziemi,
  • jest szczęśliwa,
  • nie ma problemów.

Mimo to większość osób zarówno na pogrzebach jak i długo po nich odczuwa stratę. I wiem, że cieszenie się, ze śmierci byłoby w naszej kulturze odebrane za dziwne, za bardzo ekscentryczne. Jednak spróbuj spojrzeć tak na śmierć i pogrzeby. Kraków jest miastem, gdzie każdego dnia umierają ludzie.

 


Warto czasem przynajmniej spróbować spojrzeć na ten aspekt naszego życia z innej perspektywy. Być może my czujemy stratę, jednak osoba, która odeszła jest szczęśliwa. Warto o tym pomyśleć na pogrzebach, lub gdy po prostu stracimy kogoś bliskiego – być może to ułatwi przejście przez ten trudny okres.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *